Tam, gdzie rządzą kobiety...

Kobieta Mosuo w tradycyjnym stroju.
Kobieta Mosuo w tradycyjnym stroju. autor: Luca Locatelli // http://www.lucalocatelli.com/
W Chinach istnieje społeczeństwo, w którym nie ma mężów ani ojców. Związki opierają się na romantycznej miłości, pary mieszkają oddzielnie, a dzieci należą do matki. Tu nie ma znaczenia czyim potomkiem jest dziecko. Wszystkie wychowywane są w ten sam sposób.

“Egzotyczne Królestwo Kobiet”, jak nazywane jest przez większość przewodników turystycznych, znajduje się na południu Chin, w prowincji Yunnan, nad jeziorem Luguhu. Zamieszkuje je grupa etniczna Mosuo, która powszechnie uważana jest za społeczeństwo matriarchalne, w którym rządzą kobiety. Zarówno to jak i brak instytucji małżeństwa, przyczyniły się do mistycznego wyobrażenia o mosuo jako seksualnej utopii, gdzie tubylcy uprawiają wolną miłość. To dlatego turyści tłumnie nadciągają do miasteczek takich jak Luoshui.




“Małżeństwa chodzone”

- Kobiety i mężczyźni nie powinni wchodzić w związki małżeńskie, bo miłość jest jak pory roku, przychodzi i odchodzi - wyjaśnia Namu, sławna piosenkarka Mosuo.

Wbrew powszechnemu przeświadczeniu, Mosuo nie są rozwiąźli seksualnie. Ich tradycyjne związki zbudowane są na partnerstwie i mogą być zerwane kiedy tylko para ma na to ochotę. Nie ma specjalnych rytuałów dotyczących zalotów. Mogą być one zainicjowane przez kobietę lub mężczyznę. Zazwyczaj zakochani wyrażają swoje uczucia poprzez śpiewanie tradycyjnych piosenek miłosnych.

Przy doborze partnera lub partnerki obowiązują dwie zasady, których nie można łamać: kochankowie nie mogą być spokrewnieni i muszą być dojrzali seksualnie, choć wiek nie jest tu dokładnie sprecyzowany. Mogą być członkami dowolnej grupy etnicznej i nie muszą posiadać tego samego statusu społecznego.

Gdy zdecydują się na związek, udają się do domu kobiety, gdzie czeka na nich specjalnie wydzielony pokój. Mężczyzna zazwyczaj opuszcza go przed świtem. Tak jest przez cały czas trwania związku, ponieważ para nigdy nie decyduje się na zamieszkanie razem i nie tworzy oddzielnego gospodarstwa domowego. To właśnie ze względu na ten obyczaj związki Mosuo nazywane są “małżeństwami chodzonymi” (tisese). Ułatwia to odejście od partnera w przypadku odkochania, bo w tradycji mosuo związki między kobietą a mężczyzną tradycyjnie opierają się na miłości.

- Kobieta Mosuo przez całe życie może mieć tylu kochanków ilu tylko zapragnie. Może mieć również wiele dzieci - podreśla Namu. Każdy z potomków może mieć innego ojca i żaden z nich nie może z nimi mieszkać.



Czasy Mao

Kiedy Mao Zedong doszedł do władzy tradycje mosuo zostały zagrożone. Ich zwyczaje postrzegane jako prymitywne kłóciły się z progresywną ideologią komunizmu. Byli zmuszeni do zmian w swoim życiu seksualnym. Pomimo represji, kilkuset letnia tradycja przetrwała.

Lobby grupy mosuo, które zostało powołane do życia w latach 80-tych wynegocjowało z władzami, że ich społeczność nie może być zmuszana do prowadzenia tradycyjnego modelu rodziny. Ulegli oni po przedstawieniu argumentów ekonomicznych. Stwierdzili, że na egzotyczności obyczajów Mosuo, państwo może sporo zarobić.

- W naszych tradycyjnych związkach relacje między kobietą a mężczyzną są czyste i radosne, a ludzie którzy żyją w dużych rodzinnych domach matki, nie kłócą się tak jak to ma miejsce w małżeństwach - mówi Namu. To przeświadczenie wynika z faktu, że wiele osób próbowało małżeństw i większość z nich rezygnowała. Nie odpowiadał im tradycyjny model rodziny na wzór zachodni. - Oni uważają, że ich sposób na życie jest najlepszy z możliwych i sprzyja osiągnięciu szczęścia i harmonii - wyjaśnia Christine Mathieu, antropolog i autorka książki o Mosuo.

Jednak niektóre pary mimo wszystko decydują się ślub. Jest to społecznie akceptowane, ale większość nadal wybiera tradycyjny dla Mosuo rodzaj związków. Jak podkreśla antropolog Eileen Rose Walsh, można praktykować jedno lub drugie, ale nie obydwa na raz.



Matriarchat?

O Mosuo zrobiło się głośno po zakończeniu procesu identyfikacji etnicznej (minzu shibe) w latach 60-tych. Wtedy to chińscy etnologowie odkryli nowy system pokrewieństwa, oraz to, że ludzie nie praktykują tradycyjnego modelu małżeńskiego, a struktura gospodarstwa domowego nie odpowiada tej powszechnie znanej. Uznali, że jest to potwierdzenie mitycznej teorii Marksa i Engelsa mającej swoje źródła w teorii ewolucji społecznej Henry Lewis-Morgan’a. Zakładała ona, że w przeszłości panował okres rządów kobiet - matriarchat, który następnie miał ewoluować w stronę niewolnictwa i feudalnego patriarchatu, aż do komunistycznego egalitaryzmu. Dzięki strukturze społecznej mosuo, Chińczycy odnaleźli mityczny etap ludzkiego rozwoju.

Jak się później okazało rewelacje te były zbyt wygórowane. Wbrew temu, co twierdzili etnologowie, struktura społeczna Mosuo nie opiera się na matriarchacie. Zaliczyć ich można, natomiast, do społeczeństw matrylinearnych. Kobieta w nich nie dzierży specjalnej władzy nad mężczyzną. Oznacza to tylko tyle, że dziedzictwo potomka jest przekazywane poprzez linię matki, a nie ojca jak to ma miejsce w przypadku społeczeństw patrylinearnych.


“Każdy wie, że bogactwo domu zależy od ich kobiet”


To wszystko składa się na egzotyczny obraz, który przyciąga turystów. Ze strukturą rodziny wiąże się jeszcze jeden fakt, który wydaje się najbardziej fascynować chińskich podróżników. W społeczeństwie mosuo córki są bardziej pożądane od chłopców.

Pośród Hanów, najliczniejszej grupy zamieszkującej Chiny, jest na odwrót. W ich tradycji to męski potomek jest uważany za żywiciela i głowę rodziny. Dzieje się tak dlatego, że córka, po zawarciu związku małżeńskiego, zazwyczaj przeprowadza się do domu męża. Uważa się, że przez to nie może ona opiekować się swoimi rodzicami. To przekonanie sprawiło, że po wprowadzeniu polityki jednego dziecka, zaczęto dokonywać selektywnych aborcji - usuwać płód żeński.

U Mosuo natomiast nie ma tego problemu. Tu zarówno kobieta jak i mężczyzna są uznawani za tak samo potrzebnych, a kobieta cieszy się specjalnymi przywilejami. - Każdy wie, że bogactwo domu zależy od ich kobiet - mówi Namu cytując swoją babkę.



Turystyka a tradycje Mosuo?

Nie ulega wątpliwości, że we w tej biednej części Chin, turystyka przyczynia się do rozwoju ekonomicznego. Prowincja Yunnan, w której mieszkają Mosuo, jest jednym z najpopularniejszych regionów jeśli chodzi o turystykę etniczną. Zamieszkuje ją 26 spośród 56 grup etnicznych Chin. Niestety za rozwój turystyki trzeba niekiedy płacić wysoką cenę...

Obraz Mosuo, jaki rysowany jest przez biura podróży i chińskie media, przyczynia się do degradacji ich tradycji. Większość mężczyzn przyjeżdża tam, by się zabawić. Mimo, że prostytucja jest w Chinach zakazana, na obrzeżach Luoshui utworzono dzielnicę czerwonych latarni. Najczęściej odwiedzają ją biznesmeni i grupy oficjeli. Prostytutki to zazwyczaj nie Mosuo, a emigrantki z Tajlandi lub przedstawicielki innych grup etnicznych Chin, które przebierają się w ich tradycyjne stroje.

Środowisko również nie pozostaje nienaruszone. Budowa specjalnej infrastruktury i natężony ruch turystów sprawia, że jezioro Luguhu niegdyś czyste do tego stopnia, że można było z niego pić, staje się co raz bardziej zanieczyszczone.

Mosuo wiedzą, że turystyka niekoniecznie musi mieć negatywny wpływ na ich kulturę, a wręcz może przyczynić się do jej rozpowszechnienia i do wzrostu zamożności mieszkańców. Dlatego nie chcą jej zaprzestania. Walczą natomiast z mitami jakie przeważają na ich temat. Stworzyli specjalny “Projekt Mosuo”, który ma za zadanie informować odwiedzających o ich prawdziwych zwyczajach.

By przyczynić się do ochrony tej unikatowej kultury państwo również musi wprowadzić odpowiednią politykę turystyczną. Powinno odgrywać większą role w konserwacji dziedzictwa kulturowego Mosuo i środowiska naturalnego otaczającego jezioro Luguhu poprzez zwiększone inwestycje. Zarówno turyści jak i mieszkańcy powinni być edukowani w zakresie ochrony środowiska.

Czy to wystarczy? Mosuo mówią, że przyszłość jest za nami, a przeszłość przed nami. To znaczy, że przeszłość jest nam już znana, bo jest przed naszymi oczyma, podczas gdy przyszłość jest za naszymi plecami, bo nie możemy jej zobaczyć. - Tradycja Mosuo przerwała tysiące lat, a podczas nich zmieniające się systemy polityczne i nadal pozostaje niezmieniona. Nawet teraz, gdy mieszkańcy muszą tańczyć dokoła ognia, by zabawiać turystów - mówi Mathieu.



_________________________________________________________________

Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej na temat Mosuo to polecam książki:

Hua, Cai. (2001). A society without fathers or husbands : the Na of China. Cambridge, Mass. : Zone Books (etnografia)

Shih, Chuan-kang. (2010). Quest for Harmony. The Moso Traditions of Sexual Union and Family Life. Stanford: Stanford University Press. (etnografia)

Walsh, Eleene, R. (2001a). The Mosuo: Beyond the Myths of Matriarchy: Gender transformation and Economic Development. Doctoral Thesis, Temple University. (jeszcze nie opublikowana etnografia, którą można znaleźć w internecie)

Namu., Mathieu. (2003). Leaving Mother Lake. Abacus (biografia Namu)


Do obejrzenia jest również film dokumentaly zrealizowany przez PBS dla programu Frontline.
Trwa ładowanie komentarzy...