O autorze
Moja przygoda z Chinami rozpoczęła się już parę lat temu, a swoją wiedzę miałam okazję zgłębiać podczas studiów sinologicznych na angielskiej uczelni London School of Economics, na wydziale założonym przez Bronisława Malinowskiego. W tym miejscu chciałabym opowiedzieć Wam o kraju, który od XIX wieku kojarzy się głównie z “żółtym niebezpieczeństwem”. Przez lata uważany za trędowatego komunistycznego molocha zaczyna nareszcie być postrzegany jako partner gospodarczy. Poprzez przekazywanie najnowszych wydarzeń z dziedziny polityki, stosunków międzynarodowych i ekonomii mam nadzieję przybliżyć i odczarować pewne mity, które nadal przeważają w dyskursie publicznym dotyczącym tego państwa.

Premier Chin boi się powrotu Rewolucji Kulturalnej

Bo Xilai
Bo Xilai AFP/Getty images
- Potrzebujemy reform, w szczególności tych dotyczących Partii i jej członków. Bez tego możemy zaprzepaścić nasze dotychczasowe sukcesy - apelował podczas konferencji prasowej zamykającej doroczny zjazd chińskiego parlamentu Wen Jiabao, premier Chińskiej Republiki Ludowej.

Echem tej wypowiedzi było zwolnienie jednego z najbardziej znanych polityków, Bo Xilaia. Decyzja choć spodziewana, po tym jak dwa miesiące temu prawa ręka Bo, Wang Lijun, udał się do ambasady amerykańskiej i oskarżył swojego zwierzchnika o korupcję, była zaskoczeniem.



To w końcu Bo, jako sekretarz Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w 33 - milionowym Chongqingu, przyczynił się do rozwoju ekonomicznego jednej z największych aglomeracji na świecie i wprowadził reformy dotyczące polityki społecznej. Czy jest to zapowiedź szerszych zmian w szeregach Partii?

Chongqing jako model


“Czerwony książę” Bo rozstał się ze swoją posadą w zeszłym tygodniu. Rządził Chongqingiem od końca 2007 roku. Przez 5 lat udało mu się wprowadzić kilka odważnych reform, dzięki którym zyskał poparcie wiceprezydenta Xi Jinpinga.

Były to między innymi walka z lokalną mafią i korupcją, prowadzenie nostalgicznej kampanii “czerwonych piosenek” z okresu rządów Mao Zedonga, przyciągnięcie zagranicznych koncernów takich jak Apple, Foxconn, czy BASF za pieniądze z budżetu państwa, oraz wprowadzanie ogromnego programu pomocowego, który zakładał wybudowanie ponad 40 milionów metrów kwadratowych mieszkań socjalnych i nadanie meldunku (hukou) migrantom.

Najbardziej kontrowersyjna okazała się walka z mafią. To ona cieszyła się też największym poparciem społecznym. Mimo zamknięcia prawie dwóch tysięcy gangsterów, wiele z zatrzymań było niezgodnych z prawem.

Jak wylicza He Weifang, profesor z Peking University, ponad pięć tysięcy podejrzanych było zaaresztowanych na podstawie “listownych donosów od mas”. Dzięki nim powołano specjalne grupy śledcze przypominające organizacje Kang Shenga z czasów Rewolucji Kulturalnej. Co więcej, wielu przeciwników tej polityki uważa, że pod hasłem walki z mafią, Bo chciał przede wszystkim wyeliminować niewygodnych sobie ludzi.

Walka z triadami

Tak było w przypadku prawnika Li Zhuang’a, który bronił w sądzie jednego z wysoko postawionych szefów mafii. Został on oskarżony o podpuszczanie swojego klienta do składania fałszywych zeznań i w rezultacie skazany na karę pozbawienia wolności do dwóch i pól roku.

Zgodnie z obowiązującym prawem, Li ubiegał się o przedterminowe zwolnienie za dobre sprawowanie. Sąd się zgodził i Li miał opuścić areszt po półtorarocznej odsiadce. Jednak Bo, niezadowolony z takiego obrotu spawy, zaczął publicznie ubliżać prawnikowi. - Przybył do Chongqing jak kogut do kurnika - grzmiał Bo.

Gdy skończył odsiadywać wyrok, został ponownie oskarżony. Tym razem o składanie fałszywych zeznań w sprawie przekrętów podatkowych. Wywołało to ferment w środowisku prawniczym. Przypuszcza się, że to Bo wymusił zmianę wyroku.

Tęsknota za Mao

Oprócz pogoni za mafią, Bo wyprowadził kampanię “czerwonych piosenek”, które miały przypominać o kolektywnym trybie życia. Naszpikowane ekstremistycznymi ideami politycznymi, promującymi siłową konfrontację, zostały uznane przez Premiera Chin za niebezpieczne. Zaczęto obawiać się coraz bardziej autorytarnych rządów Bo. Jego polityka mogła doprowadzić do powrotu Rewolucji Kulturalnej - twierdzi Wen.

Wydaje się jednak, że obawy premiera są nieco przesadzone. - Rewolucja Kulturalna upoważniała ludzi do wydawania własnych wyroków, jednak Bo chce tylko legitymizacji dla swojej walki z przestępczością - twierdzi Yang Fan, profesor z China University of Political Science and Law.

Zwolnienie z funkcji Bo, to dobry krok prewencyjny. Przestrzega resztę członków frakcji “książątek” Komitetu Centralnego, do której należą dzieci wysoko postawionych działaczy za rządów Mao, przed wprowadzaniem podobnych reform.

Społeczeństwo obywatelskie w Gangdongu


Reszta kraju zarządzana jest zupełnie inaczej niż Chongqing. Program reform zależy od pomysłu lokalnego sekretarza KPCh, który działa w porozumieniu z centrum w Pekinie.

Modelu ekonomiczno-politycznego, który przyjął Wang Yang dla prowincji Gangdong leżącej na południowym wschodzie kraju, nie da się porównać z jego autorytarnym odpowiednikiem łączącym gospodarkę planowaną w Chongqingu. Wang stawia na bardziej liberalne reformy. Buduje społeczeństwo cywilne, wzmacnia rządy prawa i podnosi pensję minimalną.

Chińska demokracja...

Według Wanga, by efektywniej zarządzać prowincją trzeba rozbudować sieć łączącą obywateli z lokalnymi władzami. Nowy Plan Pięcioletni dla Gangdongu zakłada utworzenie otwartego społeczeństwa obywatelskiego i budowanie platform umożliwiających mieszkańcom wyrażenia swojej opinii na temat podejmowanych reform. Takim medium ma być internet.

Co więcej, KPCh w Gangdongu broni praw obywatelskich takich jak prawo do wolności słowa i prasy, które mają być podwalinami do wprowadzenia demokracji w regionie - twierdzi Wang Zhanyang, profesor z Institute of Socialist Studies w Pekinie.

Widać już pierwsze efekty. W 2010 roku zarejestrowało się tam 28 tysięcy organizacji obywatelskich. Oprócz tego, mieszkańcy co raz chętniej wyrażają swoją opinię na forum publicznym.

... jak to osiągnąć?

Różne modele w zarządzaniu poszczególnymi prowincjami w Chinach wskazują na rosnący pluralizm polityczny, a reformy Wang Yanga zdają się bardziej trafiać w wizję premiera. Nietolerowane są też wszelkiego rodzaju ekstremizmy nawiązujące do czasów Rewolucji z lat 60-tych. Wen chce by Chiny szły naprzód.

Według premiera, by to osiągnąć trzeba wprowadzić demokratyczne wybory. Dotychczas stosowano je na poziomie lokalnym. Teraz chce, by zostały poszerzone o miasta i powiaty. Do tego, jak zaznaczył Wen, potrzebna jest reforma Partii. Na razie widmo powracającej Rewolucji Kulturalnej zniknęło wraz z usunięciem Bo, ale konserwatystów tęskniących za czasami Mao w Partii jest dużo więcej.
Trwa ładowanie komentarzy...