Partnerstwo dalekowschodnie

Premier Chin Wen Jiabao z Premierem Donaldem Tuskiem.
Premier Chin Wen Jiabao z Premierem Donaldem Tuskiem. Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
Były kurtuazyjne wymiany zdań, wzajemne pochlebstwa i protesty obrońców praw człowieka, można powiedzieć, że spotkanie z Premierem Chin przebiegło jak zwykle. Jednak wiele się zmieniło od czasu jego ostatniej wizyty w 1987 roku. Wczoraj, Wen Jiabao i Donald Tusk otworzyli nowy rozdział w relacjach polsko-chińskich, w których jak stwierdził Prezydent Bronisław Komorowski, dokonuje się "wiele, wiele dobrego".

Tegoroczna wizyta premiera Chin Wen Jiabao w Polsce to przypieczętowanie wcześniej zawartych porozumień przez prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas jego grudniowej wizyty w Chinach. Czy Polska to rzeczywiście, jak nazwały jej rolę krajowe media, drzwi do interesów w całej Europie?



Polsko-chińskie partnerstwo

“Strategiczne Partnerstwo” ma opierać się na współpracy gospodarczej, kulturalnej i oświatowej. Po wizycie Prezydenta mówiono między innymi o chińskich inwestycjach w polski dług i obligacje skarbowe, wprowadzeniu dwóch chińskich banków do Polski, otwarciu połączenia lotniczego Warszawa-Pekin, o kontrakcie KGHM na dostawy miedzi do Chin na kwotę do 3,5 mld USD, o otwarciu Instytutu Kultury Polskiej w Pekinie i o intensyfikacji wymian akademickich. Większość z tych umów została podpisana podczas wczorajszego spotkania Premiera Donalda Tuska z Premierem Wenen Jiabao.

- Nasze relacje dzisiaj są, także dzięki staraniom pana premiera, na najwyższym poziomie w dotychczasowej historii naszych relacji - mówił podczas wczorajszego spotkania premier Donald Tusk.

Przedsionek Europy

Chiny to jedna z największych i najszybciej rozwijających się światowych gospodarek. Dzięki naszej współpracy Polska może na tym wiele zyskać. Ale również stracić, jeśli polityka gospodarcza pomiędzy naszymi krajami będzie realizowana w niewłaściwy sposób. Dziś trzeba skupić się na tym, by zwiększyć Polski eksport do Chin, bo import chińskich produktów do naszego kraju wielokrotnie go przewyższa. W 2010 roku wyniósł 16,460 mld USD, a eksport tylko 1,631 mld USD.

Tytułowanie Polski jako chińskich drzwi do inwestycji w Europie wydaje się być przesadzone. Jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, od 2007 roku wartość chińskich zagranicznych inwestycji bezpośrednich wzrosła od 25,5 mld USD do 317 mld USD w 2010. Najwięcej Chiny zainwestowały dotychczas w Luksemburgu. Wartość tych inwestycji w 2010 roku przekroczyła 5,8 mld USD. W europejskiej czołówce znajdują się również Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania. Na Węgrzech z kolei ich wartość wyniosła 466 mln USD. Nasz bilans inwestycyjny to zaledwie 140 mln USD.

Długoletnia wizja i pragmatyzm

Sukcesem do partnerstwa z Chinami będzie pragmatyzm i szczegółowe wyznaczanie kierunków współpracy. Problemem może być niewystarczająca znajomość i dotychczas małe zainteresowanie tym krajem. Przykładem jest to, jak mało miejsca poświęcił Chinom Minister Spraw Zagranicznych w swoim ostatnim exposé. Również zainteresowanie mediów tym, co dzieje się w Chinach jest dość nikłe i skupia się przede wszystkim na problemach związanych z łamaniem praw człowieka. Jest to sprawa, na którą trzeba zwracać uwagę, ale w Chinach dzieje się również wiele innych ważnych rzeczy.

Co więcej, w Polsce nie ma zbyt wielu ośrodków, które zajmują się tematyką chińską. Oczywiście istnieją ważne centra badawcze jak “Centrum Studiów Polska-Azja”, “DemosEuropa”, czy “Polski Instytut Spraw Międzynarodowych”, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. W realizacji “Partnerstwa Strategicznego” potrzebna jest przede wszystkim pomoc polskim przedsiębiorcom, którzy zdecydują się na podbój Chin. Jak wiadomo realia chińskiego rynku różnią się od tych europejskich. Dzielą nas również różnice kulturowe. Szkolenia z tego zakresu powinny być rezultatem podpisanych umów.

Rząd powinien również napisać strategię współpracy pomiędzy naszymi krajami na najbliższe lata. To musi być szczegółowo opracowany dokument. Tak, by nasza współpraca była wzajemna i aby Polska na tym nie straciła.

Polska, Chiny i Unia Europejska

W przyszłości, gdy już nabierzemy doświadczenia, możemy również przyczynić się do lepszego dialogu pomiędzy UE i Chinami, który aktualnie nie wygląda najlepiej. Kryzys finansowy postawił Europę na przegranej pozycji w stosunku do Chin. To również dlatego, że UE jest podzielona na państwa o odmiennych interesach ekonomicznych. Co więcej, procesy decyzyjne są spowalniane przez to, że muszą przejść przez szereg europejskich instytucji. Chiny natomiast są jednolitym aktorem na arenie międzynarodowej. W celu realizacji strategii swojej polityki zagranicznej mogą zmobilizować wszystkie dostępne im środki takie jak na przykład banki czy dyplomację. Ten brak jedności sprawia, że Chiny wolą zawiązywać partnerstwa strategiczne z poszczególnymi krajami, tak jak z Polską, niż walczyć o swoje wpływy z Unią w Brukseli.

By móc realizować “Strategiczne Partnerstwo” pomiędzy UE a Chinami potrzebna jest jedność i długoletnia wizja. Właśnie w tym Polska mogła by pomóc. Dzisiaj, większość państw skupia się na krótkich i doraźnych rozwiązaniach, które są wynikiem sytuacji ekonomicznej. Paradoksalnie łatwiej jest zawrzeć umowy z Chinami niż z innymi państwami członkowskimi, bo nie chcą one udzielać swojej pomocy. “Ale w przedkładaniu natychmiastowych potrzeb ponad długoletnią wizję, Europa ryzykuje utracenie tego strategicznego partnerstwa z Chinami, a daje szanse Chinom na zarobienie jeszcze więcej pieniędzy” pisze w swojej analizie europejski think tank European Council on Foreign Relations.
Trwa ładowanie komentarzy...